poniedziałek, 27 maja 2013

Co widać z pokładu Stalmacha?

Jeszcze o Święcie Wisły.
Całkiem niedawno zakończyło się Święto Wisły 2013, na które dotarłem na pokładzie Stelmacha-jednostki wycieczkowej pływającej aktualnie po Wiśle. Samo Święto to taki trochę prosty festyn miejski ulepiony z czego się da, z różnymi niezbyt skomplikowanymi atrakcjami na rzece, jak i na lądzie. Kto był choć raz ten wie o co chodzi. Jednym się to podoba, innym nie. Ja mam odczucia mieszane i stoję znowu w kolejnej sprawie gdzieś po środku...Niby moc atrakcji, dla dzieci i dorosłych ale wszystko to jakoś wyglądało dość mizernie i bez większych emocji. Może ze względu na pochmurną pogodę i słabsze z tym związane nastroje. Zabrakło jak dla mnie jakiś zawodów sportowych, które mogłyby być rozgrywane na rzecze. Przy okazji takowe już niedługo będą miały miejsce 1 czerwca między Mostem Poniatowskiego a Łazienkowskim pod nazwą Puchar Wisły 2013. Więc jak ktoś będzie miał ochotę z czytelników, to można się wybrać nad rzekę pokibicować. A będą także znane nazwiska wioślarskie jak Kajetan Broniewski.
Więcej info np tutaj: http://wawalove.pl/Za-darmo-Puchar-Wisly-2013-a9476

Wracając jednak do niedawnych dni Wisły, trzeb wspomnieć, że mimo wszystko jest to jakaś forma przyciągania Warszawiaków nad Wisłę i oswajania ich na przeróżne sposoby z wodą i sportem wodnym.
jak wiadomo, sporo się dzieje teraz nad Wisłą, a przeróżnych atrakcji mniej lub bardziej godnych uwagi wciąż przybywa, choć dość powoli. Zawsze taka atrakcja to coś pozytywnego.

Przyjemnie jest sobie płynąć powoli pyrkoczącym stateczkiem po Wiśle, obserwując ten zielony brzeg Wisły oraz zmagania żeglarzy z wiatrem. Miałem okazję podziwiać z tej perspektywy to co działo się na rzecze, póki nie przybiliśmy do prowizorycznej przystani przy Płycie Desantu. Przepływały w pobliżu motorówka policyjna, szybki ponton WOPR i inne drobne "pływadła" rzeczne. Najciekawiej prezentował się "Chudy Wojtek" oraz łódki żaglowe już pod koniec tego krótkiego rejsu, choć nie wiem jakiej to były klasy jednostki. W takich chwilach jak się obserwuje Wisłę z pokładu statku, zapomina się robić zdjęcia. I ja tak miałem, choć zdążyłem zrobić kilka pstryk-fotek. Na pamiątkę i do osobistej kolekcji wiślanej jaka urosła mi już na przełomie ostatnich lat.

Opowieści przebranych za piratów członków czegoś w rodzaju Towarzystwa Przyjaciół Warszawy, które miały miejsce na pokładzie, jakoś mało mnie interesowały. Nie skupiałem się na tym. Wolałem smaganie twarzy wiatrem, świetne wiślane widoki i czerpanie przyjemności z bycia także na przodzie pokładu.

Policyjna motorówka pruje Wisłę
 Znany widok
 
 Znana łacha piaskowa na Wiśle też zagospodarowana na chwilę
 "Chudy Wojtek" na krótko przed wypuszczeniem
pióropusza wody
 Pokaz możliwości "Chudego Wojtka"
 Śmieszne "pływadełko" turystyczne
 Żaglówka na tle plaży na Saskiej Kępie
Przy wejściu do Portu Czerniakowskiego gra w "kajakową piłkę wodną"

3 komentarze: